niedziela, 23 grudnia 2012

Merry Christmas !!! last note ?

Chyba nigdy mi się takie święta w "biegu" nie powtórzą. Tak kochani, nie rozumiem do końca dlaczego ale moi rodzice zbookowali mi bilet na 24 grudnia ! W zasadzie to za kilka godzin, a dokładnie ok 2am mam bus'a na lotnisko London Stansted bo mój lot mam o 11.30 dlatego muszę być odpowiednio wcześniej. Nawet nie opłaca mi się iść spać, a że jutro jest Wigilia co oznacza że prawdopodobnie pójdę na pasterkę co daję nam 2 dni bez snu. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia bo pomimo że wiem że bedę zmęczona podróż + brak snu to poczucie szczęścia i ekscytacji że będe w domu bedzie utrzymywać mnie w pionie :))) Cholernie cieszę się że po tych niecałych 4 ( !!! ) miesiącach w końcu wróce do "real home and family ". W zasadzie od 2 tygodni tylko o tym myśle i planuję jak pożytecznie spożytkuję mój czas spędzony w PL. W końcu mój problem pod tytułem " nie mogę zasnąć w nocy " sam się rozwiąże. Od jakiegoś czasu pomimo tego że chodzę zazwyczaj późno spać i jestem naprawdę zmęczona to i tak nie mogę zasnąć. Natłok myśli, ekscytacja i oczekiwanie na przyjazd do PL nie pozwala mi ot tak zamknąć oczu i odpłynąć. Może to zobrazuję potencjalnym przyszłym au pairkom co oznaczać może prawdziwa tęsknota. Sama z perspektywy czasu zastanawiam się jak ja dałam z tym radę ?


Mamy grudzień, czas Świąt a ja bedąc tu w UK w ogóle nie czuję tego magicznego, świątecznego klimatu. W zasadzie od kilku lat mam z tym trudności nawet w Polsce jednak tu w Anglii to już bez żadnego porównania. Kompletne nic. Ostatnio gdy spacerowałam wzdłuż morza, słychając szumu fal i łapiąc przyjemnych promieni słonecznych pomyślałam że gdyby nie dekoracje w sklepach i to że zaglądam w kalendarz nie pomyślałąbym że w tym tygodniu mamy Boże Narodzenie. Nie czuję tutaj Świąt bo nie ma tu żadnych oznak zimy a po drugie to pomimo że moja host family i dzieciaki są naprawde świetni to moja prawdziwa rodzina jest gdzie indziej.

Będę w pl 2 tygodnie. Wiem że przez ten wyjazd znowu prawdopodobnie bedę czuła się lekko zagubiona ponieważ na świeżo bedą mogła porównać różnice miedzy Polską a Anglią, za i przeciw życia w obu krajach. Jak już wiecie planuję studiować w UK i muszę wiele spraw przemyśleć żeby podjąć włąściwa decyzję żeby później czegoś nie żałować. W nowym roku czeka mnie mnóstwo pracy bo zamierzam przystąpić do IELTS'a i chcę go zdać jak najlepiej dla 2 warunkowych przyjęć na Uniwersytety ale też dla własnej ambicji że "potrafię" jak naprawdę chcę.

Od jakiegoś czasu mam poczucie że muszę trochę się przymuszać żeby pisać tutaj na moim blogu. Nie fotografuję,podróżować szczególnie też nie podróżuje ze wzlędu na masakrycznie drogi koszt trasportu i wieczne oszczędzanie na nowo pojawiające się wydatki.Nie potrafię "ładnie" ubierać myśli w słowa i ogólnie uważam się za kiepską blogerkę. Taki tam blogowy kryzys.Może kiedyś powrócę do dzielenia się z wami moimi doświadczeniami jako au pair ale na chwilę obecną muszę powiedzieć że wstrzymuje prowadznie tego bloga. Nie oznacza to jednak że nie będe czytać waszych, bo bardzo lubie wiedzieć jak sobie radzicie i co u Was słychać. Tego bloga prowadza od moich pierwszych kroków do pozostania au pair aż do teraz kiedy jestem w UK niecałe 4 miesiące. Jeżeli macie do mnie jakieś pytania/prośby piszcie prywatne wiadomości jeśli będe wam w jakiś sposób mogła pomóc/doradzić to z przyjemnością to zrobię.

Życzę Wam abyście spędzili ten świąteczny, beztroski czas z ludźmi którzy są najważniejsi w waszym życiu oraz aby nowy rok 2013 byl lepszy od poprzedniego, żebyście nie bali się podejmować odważnych decyzji i podążali za głosem serca !

Merry Xmas !!!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

gdy au pair ma pecha

Kiedyś wspomniałam że zdecydowanie się na bycie au pair, pozostawienie dotychczasowego życia i zaczęcia nowego w obcym, nieznanym kraju, pod jednym dachem z obcymi ludźmi, wymaga nie lada odwagi. Kiedyś też porównałam ten program do loterii bo prawdą jest że agencja nawet nie wiadomo jak bardzo by chciała nie może Ci dać gwarancji że znajdziesz się w fajnej, normalnej host rodzinie.

Zmierzam do tego że chciałabym Wam opowiedzieć w jakiej rodzinie znalazła się  moja najlepsza znajoma w UK , au pair z Hiszpani, sąsiadka dom obok. Przede wszystkim doceniam moje cholerne szczęście bo to mogłam być ja a po drugie to jestem zła bo ta dziewczyna zupełnie nie zasługuje na takie coś.

Może i fakt to troche jej wina ponieważ przy niektórych sytuacjach powinna wyraźnie zasygnalizować że według niej jej coś nie tak i że jej się nie podoba ale wiadomo to zależy od charakteru człowieka i może trudniej jest się "postawić" w nieswoim domu. W każdym razie jej host matka "wyczuła" na co sobie może pozwolić i sprytnie przesuneła granice do poziomu ABSURDU.

Żeby Wam dobrze zobrazować jej sytuacje to powiem że sama stwierdziła że czuję się o wiele lepiej w moim domu bo często zapraszam ją na luch/kawe/herbate i bardzo lubi moich hostów.

Ponieważ jest fair postanowiła pisemnie zrezygnować z pobytu w jej domu, zostawiając byłej hostce czas na znalezienie nowej "ofiary". Czuje się koszmarnie że nie mogę nic zrobić aby ostrzec jej nową przyszłą au pair aby szukała gdzieś indziej. Nie jestem w stanie ostrzec reszty świata że w tym domu nie jest do końca normalnie. Pamiętam swoje pierwsze dni w UK, ta ekstytacja i szczęścię że zaczeło się nową przygodę, wielkie nadzieje że będzie cudownie i wyobraźcie sobie że gdy taka nowa au pair przybędzie będę musiała ją uświadomić o realiach jakie prawdopodobnie ją spotkają. Masakra.

Gdy au pair ma pecha:

- hostka wyzna dokładny czas posiłków i dokładnie co, nie możesz zwyczajnie otworzyć lodówki i powiedzieć "ok dziś mam ochotę na to i na to "

- nie możesz nawet dla siebie gotować bo "zużywasz" jej składniki która ona już skrzętnie rozplanowała w który dzień zostaną spożytkowane, gdy chcesz rowiązać ten problem i zaczynasz kupować swoje jedznie i rzeczy które zwyczajnie masz ochotę zjęść i wkładasz je do szafek czy lodówki słyszysz że to nieodpowiednie miejsce i że lodówka za mała

- słyszysz wytłumacznie temu że " anglicy jedzą mniej " !?!?!?!?!?!??!?!?!?!?!?!?! ( śmiech na sali )

- nie możesz rozmwiać na skypie podczas babysitingu gdy dzieciaki śpią

- nie możesz się wieczorem kompać bo lejąca woda z prysznica robi za dużo hałasu i może obudzić dzieci

 - nie możesz liczyć na to żeby użyć drukarki hostki w celu wydrukowania swojego biletu lotniczego/autobusowego bo przecież kartka i troche tuszu to zbyt wiele i musisz chodzić do rodziny obok ( czyli mojej ) i pytać się czy będą na tyle mili żeby Ci to wydrykowali

- hostka musi znać Twoje dokładne plany na weekend już w poniedziałek ze szczegółami gdzie , z kim , o której i kiedy zamierzasz wrócić

- host mother dokładnie zapisuje kiedy i ile wlewa paliwa żeby mniej więcej wyliczyć czy przypadkiem pod jej nie obecność nie używasz samochodu w innych celach niż tylko dojazd do collegu ( to wiem od jeszcze od poprzedniej au pair )

- gdy zdecydujesz w swój dzień off że chcesz zostać w piżamie do pory lunchu i rozmawiać w swoim pokoju rozmawiając na skypie to słyszysz drwiny i uwagi że w twoim wieku to nie na miejscu

- jeżeli zaczynasz sugerować że chyba coś jest nie tak ... słyszysz że cały problem tkwi w Tobie i że to ty nic nie rozumiesz i to ty jesteś najgorsza

- Twoje godziny pracy są dłuższe niż w umowie

- gdy twoji podopieczni " przypadkiem " coś wyleją, robiją, upuszczą to sprzątniecie tego należy do twoich obowiązków

-  jesteś niedoceniainy - nawet gdy pomagasz w swój dzień off przygotować urodzinową impreze

- jesteś traktowana protekcjonalnie

- jesteś zmuszana do zajmowania się takimi rzeczmi jak "szycie" chociaż nie masz zielonego pojęcia jak za to się za brać


wtorek, 11 grudnia 2012

studia cz.II - odpowiedzi uniwersytetów

Po pierwsze muszę przyznać się bez bicia że mam spore zaległości na blogu. Niestety "rasową" blogerką nie jestem i raczej nie bedę ale powodów dla których czasami pomijam niektóre rzeczy na blogu zawsze znajdzie sie aż w zanadrzu, jednym i chyba najbardziej istotnym jest to że czasami mam wrażenie że może z 3 osoby komentują to co piszę . Z moich statystyk wynika że odwiedza mnie codziennie mniej więcej ta sama ilość osób więc proszę nie bądźcie anonimowi :) Taka mała interesująca dygresja - słowami kluczowymi żeby odnaleść mojego bloga to " robaki w domu w anglii " oraz " jestem dla siebie surowa ". HAHAHAHAHAHA.

Ale do rzeczy. Jak wiecie złożyłam ostatnio aplikację na studia w Wielkiej Brytani i mam już odpowiedzi od Uniwersytetów na które aplikowałam. Jestem zdziwiona że tak szybko się uwineli bo deadline składania aplikacji jest do 15 stycznia a oni mogą dać ostateczną odp do końca marca.

Nie wiem czy wspominałam wcześniej ale aplikowałam na zarządzanie w lotnictwie na 3 różne uniwerki. Wynik:

- 1 unconditional
- 2 conditional ( muszę zdać IELTS na min. 5.5 )

Cuż gdy jeden problem znika, pojawia się za to inny. Początkowo cięzko było mi przebranąć przez cały proces aplikacji a w szczególności personal statement. Ten etap mam już za sobą a teraz pojawia się pytanie który Uniwersytet wybrać ??? W zasadzie nie mogę się dowiedzieć więcej niż jest na stronie uniwersytetów, prawdopodobnie będę musiała wybrać się na dni otwarte i znaleść obecnych studentów i podpytać o kilka szczegółów. Niezależnie na który z nich się zdecyduję i tak chce zdać IELTS bo uważam to za dobry sposób jeszcze większej poprawy języka. Deadline do dostarczenia wyników to 31sierpień.

Kolejny deadline to początek maja w którym muszę się określić z moimi wyborami, w której szkole najbardziej chciałabym studiować i szkołę drugiego wyboru. W tej chwili nie mam zielonego pojęcia ale mam jeszcze czas żeby się nad tym zastanowić.

ZAJEBIŚCIE cieszę się że już niedługo odwiedzę Polskę , NIE WYOBRAŻAM sobie zostać na Święta i Nowy Rok tutaj razem z moją host family. Ten czas według mnie zarezerwowany jest dla twojej prawdziwej rodziny i znajomych, zresztą po tych niecałych 4 miesiącach w UK człowiek może się naprawdę stęsknić :)))

A tu ja na głownej ulicy w Lee z świątecznymi ozdobami. Szczerze i tak nie czuje tej świątecznej aury.


niedziela, 9 grudnia 2012

Liebster award


Myślę że całe Liebster award to całkiem fajna sprawa bo daje możliwość wzajemnego poznania się - nas autorów blogów. Zostałam nominowana przez Angele ale odp również przy okazji na pytania eve.marie . Z góry przepraszam ale nie będę nikogo nominować i wymyślać swoich pytań bo zwyczajnie zajeło by mi to wieki - jak popłynąć w kreatywność to już na maxa .... :)

Pytania Angeli:

1.Czy jest ktoś kto ma duży wpływ na Twoje życie ?
Obecnie powiedziałabym że nie ma takiej osoby ale prawdopodobnie ze względu na moją niezależną osobowość. Jest sporo osób które mają na mnie jakiś wpływ i to pod różnymi aspektami ale koniec końcem i tak robię wszystko po swojemu.

2.Gdzie chciałabyś zamieszkać na starość ?
Myślę że gdzie nie jest dla mnie najbardziej istotne tylko z kim - będę mega szczęśliwa w każdym miejsu byle ( mam nadzieję ) z miłością mojego życia :) Ale Kanada, w jakiejś prowincji pełnej lasów, gór, strumieni wydaje się najbardziej odpowiednia dla mnie.

3.Decyzje podejmujesz sercem czy rozumem ?
Zależy ale raczej skłaniałabym się w stronę serca.

4.Czy jest miejsce na świecie w którym czujesz się jak ryba w wodzie ?
Myślę, myślę, myśle ... chyba wciąż jestem na etapie poszukiwania tego miejsca :P

5.Czy jest piosenka która uwielbiałaś jak byłaś mała a teraz się tego wstydzisz ?
 Chyba nie ma takiej jednej piosenki ale jak byłam mała to uwielbiałam piosenki "Ich troje" i T.A.T.U. Wstyd mi to przyznać ! ;>

6.Gdybyś miała okazję porozmawiać z kimś kto umarł , kto to by był ?
Moja babcia od strony mamy która umarła gdy byłam bardzo mała. Naprawdę chciałabym móc ją poznać.

7. Co Cię inspiruję najbardziej ?
Inspiruję mnie wiele rzeczy ale nic tak bardzo jak ludzie którzy doznali jakiejś życiowej tragedi, nieszczęścia a mimo wszystko idą naprzód,potrafią się cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy,nie skupiają się na negatywach swojej sytuacji tylko ogromnie doceniają to co im pozostało.

8.Najpierw spełnienie marzeń czy nauka ?
spełnienie marzeń - ale mimo wszystko i tak to wiąże się z nauką tylko akurat taką która nas interesuję czy fascynuje ;)

9.Jak chciałaś mieć na imię jak byłaś mała ?
Nie jestem pewna ale coś w rodzaju Angelika czy Anastazja xd

10.Rzecz bez której nie możesz żyć ?
Komputer bo w zasadzie łączy wszystko to czego potrzebuję - możliwość kontaktowania się ze znajomymi, muzyka, filmy, nauka itp

11.Dookoła świata: jachtem czy samolotem ?
Samolotem bo można zobaczyć wszystko z loku ptaka ;)

Pytania eva.marie

1. Jaką zabawę z dzieciństwa lubiłaś najbardziej ?
Podchody

2.Czy potrafisz określić co sprawia Ci największą przyjemność ?
- bycie w obecności pewnych ludzi wokół których po prostu jestem "happy"
- czekolada ( z tego faktu nie jestem zadwolona )
- kiedy jestem w stanie udowonić że ktoś był w błedzię mówiąc " że czegoś nie mogę "

3.film który możesz oglądać niezliczoną ilość razy ?
Titanic.

4.Najulubieńsza piosenka na moment obecny ?





5.Jaka była szalona rzecz która Ci się przytrafiła ?
kilka dni pod namiotem z moimi znajomymi. Brzmi zwyczajnie ale nie bedę wgłębiać się w szczegóły ;>>>

6.Czy potrafisz zrezygnować z wygody na rzecz niezapomnianej przygody ?
Zdecydowanie TAK !

7.Miejsca które masz zamiar odwiedzić ?
Priorytetem dla mnie jest Austraulia, nawet rozważam poważnie bycie summer au pair w tym miejscu. Bardzo chciałabym też odwiedzić Włochy.

8.Która pora dnia jest dla Ciebie najlepsza i dlaczego ?
Wieczory i wczesna noc, bo lubię patrzeć na księżyc i gwiazdy, bo jestem wtedy najbardziej kreatywna i lubię "działać" jak cała reszta dawno śpi ;)

9.Co byś robiła gdyby pieniądze nie miały znaczenia ?
Przestałabym sobie odmawiać większych i mniejszych przyjemności takich jak zagraniczne podróże czy nawet zdobycie wypatrzonych butów w sklepie ;) a tak po za tym to żyłabym i robiła to samo nawet w świecie gdzie pieniądzę mają znaczenie

10.Twój największy sukces.
Pomimo wielu życiowych przeciwności nie poddałam się i wciąż idę prę do przodu

11.pies czy kot ?
PIES of course !


wtorek, 4 grudnia 2012

studia

Przez wiele au  pairowych blogów coraz częściej przewija się ten sam temat - studia w UK. Każda nawet bardzo zadowolona au pairka jest świadoma że ta przygoda trwać wiecznie nie może i kiedyś trzeba zrobić ten następny krok. Pomimo że jestem w powiedziałabym w perfekcyjnie pasującej do mnie rodzinie ze względu na charakter- hostów uwielbiam, traktuje ich jak starszych znajomych albo dobrego wójka i ciocie, często się razem śmiejemy, gadamy o wszsytkim i o niczym, zawsze jak gdzieś wychodzę to później naprawdę są zainteresowani jak było, mogę liczyć na ich pomoc a oni na moją. Luka & Rose ostatnimi czasy zauważyłam że traktuje jak swoje młodsze rodzeństwo aż samej mi dziwnie w to uwierzyć ale tak jest naprawdę.

MIMO WSZYSTKO bycie au pair ma zawsze takie minusy jak :
- nie masz większego wpływu na to co znajduję się w lodówce, możesz tylko wybierać z tego co jest "dostępne" w domowym spichleżu
- stosunkowo mało zarabiasz, np ja że z wielu rzeczy rezygnuje np. nie kupuje sobie za często ubrań , od mojego przyjazdu może kupiłam 2 pary spodni i jedną koszulke, komplet bielizny, dresy ( w dodatku w Primarku) ale i tak jak gdzieś wychodzisz do pubu/ lunch/ kino/ gdziekolwiek + koszty transportu i nagle Twoje tygodniowe kieszkowe nie wiadomo gdzie sie rozpływa a znów miałaś oczędzić na to, na to i na to. Na Świętego Mikołaja też wiem że nie ma na co liczyć,  prezenty dla rodziny same się nie kupią.
- zawsze musisz się mieć na baczności tzn uważać czy gdzieś przypadkiem nie zostawiłaś czegoś/ zapomniałaś posprzątać po sobie/ czy Twoje ubrania nie leżą gdzieś na środku pokoju itp
- czasami czuje się dziwnie albo niekomfortowo gdy w weekend nigdzie nie wyjde tylko siedze w pokoju czytam/oglądam filmy/słucham muzyki/ piszę i rozmawiam ze znajomymi czy rodziną bo czasami zwyczajnie lubie tak spędzić weeknd + jest to jedyny obecnie dla mnie możliwy sposób żeby "zaoszczędzić" kase a przecież przykładna au pair powinna co tydzień wychodzić i "poznawać" okolice.
- nie muszę czuć się dziwnie jedząć na śniadanie kanapkę ( anglicy uważają że to powinno się jeść na lunch ) albo jogurt z otrębami na kolacje ( oni uważają że to śniadaniowe jedzenie ), w zasadzie ja mam to gdzieś bo i tak zawsze jem to co chce i kiedy chce ale tak tylko chciałam zwrócic na to uwagę ;)
- nie masz 100 % prywatności tzn mam na myśli tu dzieci - nigdy nie wiadomo czy z czystej ciekawości nie zaglądają Ci do szafek. Druga rzecz to pukanie zanim wejdziesz do pokoju. Mimo że moja hostka wiele razy powtarzała Rose że ma pukać ta ciągle wchodzi jak do siebie a ja wtedy ostro poirytowana (bo jestem na to uczulona ) mówię " W tył wzrot i wejdź jak należy ". Prawdopodbnie to z zapominalstwa/ pośpiechu ale cały czas wyrabiam u niej ten nawyk pukania
- nie wiem o co chodzi czy ogrzewanie jest cholernie drogie czy coś ale nie lubie jak muszę cały dzień pić gorące herbaty i chodzić z kapturem po domu bo włączenie ogrzewania jest zbyt mało oczywiste.

Te "aspekty" i tak nie przewyższają pozytywów mojej host family, tyklo zwracam tym uwagę że kika drobnych szczegółow które bym troche zmieniła istnieją.

Bycie au pair jest dobre na rok góra 2. Dziś złożyłam swoją aplikację UCAS na studia w UK. Odkładałam to prawie w nieskończoność bo fajnie było mieć to poczucie że możesz jeszcze coś zmienić/ulepszyć/ poprawić a teraz wszystko wysłane i nie ma szansy powrotu. Po drugie to zacznie się stres czy się dostanę albo jakie warunki przyjęcia mi postawią i co ja zrobię jak w ogóle nigdzie mnie nie przyjmą. Cholera nie mam narazie planu "B" bo po cichu licze że moje życiowe szczęście mnie nie opuści i że mi się " jakoś" uda . Mogę teraz tylko pocieszać się że i tak musiałąm to zrobić żeby mieć poczucie że przynajmniej próbowałam, nie zmienia to faktu że wewnętrzny niepokójbedzie mi towarzyszył przez najbliższy czas.

A tak po za tym wszystkim to strasznie nie mogę się doczekać Świąt i Sylwestra w PL ;)