piątek, 29 czerwca 2012

flight details

Wszystko już ustalone i załatwione ! 4 września o 12.05 z lotniska Chopina lecę do Londynu a następnie stamtąd razem z host mamą jadę niedaleko Portsmouth gdzię będe mieszkać do  maja/czerwca 2013. Nie jest to Londyn jak początkowo zakładałam ale miałam takie odczucia co do tej rodziny że żałowałabym gdybym odmówiła. Mam tylko nadzieje że to nie było złudne przeczucie i że moja intuicja spisała się na medal - to się wszystko okaże już za troche więcej niz 2 miesiące ! Anyway pociągiem z stamtąd jest 1,5 h do Londynu więc wszystko jest osiagalne jesli zaoszczedze troche funtow na przejazd ;) A może tak mi się tam spodoba ze nie bedzie mi sie chcialo ruszac, w koncu bede miała 15 minut do morza (?) właściwie do chyba do wód kanału La Manche ;)


Odebrałam dziś także wyniki matur i poszło mi lepiej niz mogłabym zakładać na początku wrzesnia, ale jestem takim katem dla siebie że zawsze biorę pod uwage ze mogło być lepiej ale może bierze sie to z tego ze nie skladam nigdzie papierów i zawsze porownuje sie do lepszych a nie gorszych, niewazne. Jeśli wszystko pomyślnie sie ułoży z host family i ogólnie z moim pobytem w UK kto wie moze za rok bede próbować aplikowac nie tylko do polskich uczelni ale takze tych zagranicznych, zobaczymy .... ;P



sobota, 23 czerwca 2012

Lee on the Solent

Chyba znalazłam odpowiednią dla mnie host family ! :) Rozmawiałam już z nimi 2 razy na skype i mam same pozytywne odczucia. Są bardzo mili i wyrozumiali, mimo iż rozmawiałam z nimi angielskim na poziomie podstawówki,ponieważ bardziej skupiałam się na tym aby zrozumieć co do mnie mówią niż na tym że używam powszechnego słownictwa i zwrotów.

Troche konkretów:
host mum jest nauczycielką chemii
host dad pracuje w Królewskiej Marynarce Wojennej
Rose ma 5 lat i chodzi do przedszkola
Luke ma 2 lata i chodzi do żłobka
miasto: Lee-on-the-Solent ( dokładnie to 15 minut pieszo do morza  <3 )
to jest blisko dużego miasta Portsmouth gdzie hosci robią zakupy, mieści się tam też duży Uniwersytet

rodzinka na szczęście nie wymaga prawa jazdy poniewaz dowoziłabym dzieci do ich  przedszkoli rowerem, rower miałabym cały czas do swojego użytku,ogólnie jest tam wiele dróg rowerowych ponieważ to nadmorskie-turystyczne miasto.

Jeśli chodzi o mój plan dnia to miałabym dużo wolnego czasu ponieważ host mum pracuje we wtorek,czwartek i w piatek. W te dni musiałabym rano pomóc dzieciom w przygotowaniu się do szkół, podwieść je do ich szkół a poźniej ok 14-15 je odebrać i spędzić z nimi czas w domu do ok 18 kiedy wracja rodzice.Dzieci zazwyczaj chodza spać o 19.30 i dalej robie co chce dlatego głównie babysittingi to poprostu czuwanie czy grzecznie śpią i wszystko jest OK. Poniedziałek rano pomagałabym host mum w light houseworks i potem cały dzień wolny. Cała środa i sobota jest wolna a w niedziele mam pół dnia wolnego bo host mum trenuje i w tym czasie opiekuje się dziećmi.

Ostateczna decyzje mam im dac do następnego piątku, ale chyba to tylko kwestia oswojenia się z myślą że wyjechałabym już we wrzesniu czyli za niedługo :)


 I druga super wiadomość to że 4 lipca usłyszę jeden z moich ulubinych zespołów na żywo czyli The Kills !!! Poprostu już nie mogę się już doczekać kiedy wyjade na jednen dzien Opener Festival :) Wybiera się ktoś może ?


   

środa, 6 czerwca 2012

okazja

Nigdy nie interesowałam się piłką nożną i nigdy nie rozumiałam tej dzikiej radości z powodu strzelenia białej kulki w bramke, mam swoje lepsze zabawki niż to a jednak dałam się ponieść manipulacji otoczenia ! Wszędzie gdzie teraz tylko się pojawię to widzę i słysze o nadchodzącym Euro, czy to w telewizji, radiu, będąc w sklepie czy w autobusie, na ulicy - ogólnie jakieś obsesyjno-kompulsywne szaleństwo. Z racji z tego że mieszkam w stolicy szkoda byłoby ominąć tyle atrakcji które napewno będą miały miejsce. Zresztą stwierdzam że to świetna okazja aby podszkolić język i poznać jakiś ludzi z innych krajów. Jako gospodarz wręcz czuje obowiązek zbajerować obcokrajowców jak u nas w Polsce jest zajebiscie ( czasami nawet w to wierze ale zazwyczaj przez krotki okres czasu ) i zmienić światopogląd o polaku-złodzieju. Mam nadzieje że będzie miło i sympatycznie, choć mam obawy jeśli chodzi o bezpieczeństwo bo nieraz miałam okazje przekonać się że nie wszystko funkcjonuje tak jak powinno, ale może tylko dramatyzuje może organizatorzy postarają się bardziej niż zwykle :)

Co do au pairowania to większych postępów nie ma. Mijają 3 tygodnie od złożenia wszystkich papierów do agencji jednak żadnej oferty nie było , pisałam do Pani z Proworku w tej sprawie jednak dowiedziałam się że mam dość odległy termin wyjazdu ( sierpień 2012 ) więc narazie nie ma co się martwić. Żałuje że nie mam prawka bo to jednak dużo daje - jednak jak pomyśle że miałabym wozić cudze dzieci w samochodzie z kierownicą po prawej stronie według przepisów drogowych na odwrót to stwierdzam że może to i lepiej bo to ogromna odpowiedzialność. Wymieniłam kilka mailów z pewną rodzinką z Londynu, mama jest Rosjanką mieszkająca już tam kilka lat jednak narazie to nic konkretnego, może niedługo będe miała okazje pogadać z nimi na Skypie to może czegoś więcej dowiem się o nich.

Tak więc kochani to tyle z życiowych nowości, kibicujmy naszym i módlmy się o cud dla nich ;)