sobota, 5 maja 2012

cyrk maturalny part one

I w końcu wszystko ruszyło, jak cudownie ! Czas srania po gaciach i gorzkie żałowanie że wielkie plany nauki do matury minęły się z rzeczywistością oficjalnie uznaje za rozpoczęty ! :)

Nie wiem co ma na mnie taki wpływ że do wszystkiego podchodzę z takim spokojem ale chyba nawala mi instynkt samozachowawczy, bo nie stresuje się tymi maturami w takim stopniu jak zakładałam. Wiecie, łykanie jakiś proszków, nieprzespane noce, huśtawka emocjonalna, płakanie krokodylich łez że pewnie trafią mi się najgorsze rzeczy i ogólnie że moje życie sie zakończy. Byłam już bardziej zestresowana, żeby nie powiedzieć że złapała mnie niekontrolowana panika jak występowałam na apelu o ochronie środowiska w roli szklanej butelki kiedy to zapomniałam jak się nazywam i ogólnie się zbłaźniłam - taa piękne czasy gimnazjum :)

Wydaje mi się że może wpływ na to ma to ,że zdaje sobie sprawe że nie zamierzam w tym roku iść na studia więc nie mam presji że musze zadać na tyle i tyle bo w innym wypadku nie dostane się na studia moich marzeń. Może wpływ na to ma też to że nie traktuje matury jako wyznacznika mojej wiedzy czy umiejętności bo to jak pójdzie w gruncie rzeczy zależy od szczęścia na co się trafi czy też weny twórczej która jest bardzo pożądana na maturze z polskiego. Bo tak ktoś może kuć dniami i nocami ale akurat trafi na  coś do czego nie przykładało się uwagi i jest dramat, a komuś może pójść super extra chociaż przeczytał tylko jedno dokładne streszczenie i opracowanie lektury ( znam też taki przypadek).

Chyba jak większość na maturze z polskiego wybrałam temat nr.2 to porównaj dwie postaci z "Ludzi bezdomnych" i "Lalki". Nie powiem że przeczytałam jedno strzeszczenie, ale bardziej skupiałam się na innych książkach w szczególności "Pan Tadeusz" i "Potop" których nie tylko nie przeczytałam ale nawet nie kojarzyłam głównego wątku czy postaci. Ale z moich wyliczeń delty i sinusa w trójkącie prostokątnym obstawiałam bardziej na "Tango" albo "Dżume" których dotychasz jeszcze nie było, no ale troche sie przeliczyłam. W każdym razie polski poszedł mi całkiem nieźle, jako tako moja wena twórcza pracowała więc zdam na pewno :)

Dziś miałam maturę ustną z angielskiego i jestem bardzo zaskoczona i zadowolona :)) Zdobyłam 27/30 punktów z czego byłam pewna że zwaliłam i wyżej niż 20 puntów to nie ma co liczyć. Miałam wrażenie że jakoś nie rozwinełam odpowiedzi i pogmatwałam czasy - tak jednak jak spojrzałam na miny egzaminatorów to troche zaczeło mną trząść od środka ale grałam niewzruszoną. Do dumy mam 2 powody. Po pierwsze mój egzaminator był tym "najstraszniejszym" z których mogłoby się natrafić a po drugie to to że osoby z mojej klasy które były w tej niby "lepszej" grupie miały po 20-22 punkty, a często dało się odczuć aluzje że nie należy się do tej burżuazyjnej zaawansowanej grupy więc satysfakcja jest :)

Śmieszną sytuacją było to że miałam zadanie dotyczące plakatów które miały by zachęcić do rzucenia palenia a mój egzaminator należy do grona namiętnych palczy, w takim stopniu że na każdej przerwie musi wyjść i się dotlenić, więc czułam się jak w jakiejś kiepskiej komedii. Nie wspomne już o tym że dałam egzaminatorom powód do śmiechu kiedy moim argumentem na to czy jestem dobrym kierowcą to odpowiedziałam że jak dotąd nie miałam wypadku więc to oznacza że można czuć się ze mną bezpiecznie ( pomijając fakt że tak na serio to w ogóle nie mam prawka) Bardzo inteligentna odpowiedź, well done !



Co do wyjazdu au pair to muszę jeszcze napisać list i zaraz zacznę szukać swojej host rodzinki więc 3majcie kciuki :)

I pamiętajcie : MATURA TO BZDURA !



3 komentarze:

  1. to super, 27/30?! ekstraaaaaa!!!! ja na próbnej miałam 62 % a myślałam że nie zdam, bo tego samego dnia rano oblałam egzamin na prawko i babce, która mnie 'egzaminowała' cały czas mówiłam 'next question please':P ale 27 pktów mój szczyt marzeń :P

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieje ze znajdziesz wkrótce swoja host familly i ze tez bedziesz w Londynie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahah, też tak mam z tą maturą :P Zero stresu itd. Dużo się zmieniło od czasu, kiedy wypełniałam deklarację maturalną...

    No i masz rację, coś musi być w tym, że w tym roku nie idziemy na studia i ta presja jakaś mniejsza... W każdym razie, ja jadę na całkowitym no stresie ^^ matura to bzdura, i tego się trzymamy!!

    OdpowiedzUsuń