piątek, 11 maja 2012

cyrk maturalny part 2

Już prawie wszystko z głowy. 24 maja została mi jeszcze prezentacja z polskiego, no tak zapomniałam że jeszcze po drodze mam rozszerzona geografie, wstyd przyznać ale pojde na nia bo musze, bo lepiej już na swiadectwie maturalnym miec glupi 1% a nie zero. Licze a raczej łudze się ,że może nie bedzie jakoś wybitnie trudna. Nadzieja matką głupich.

Matma poszła mi naprawde bardzo dobrze, bałam się że nie zdam a po sprawdzeniu wyników licze na jakies 75 %, tak ja uczennica która z 2 razy była zagrożona i której nauczycielka zarzuciła brak "matematycznych umiejętności". Jednak po rozmowie  z reszta klasy straciłam wiare że może to był przebłysk mojego matematycznego geniuszu, gdy usłyszałam że była banalna i napewno każdy będzie miał ponad 90 %. No trudno i tak bylam w siodmym niebie ze w ogole zdam bo balam sie ze szanowna komisja cke znowu czyms zadziwi.

Angielski podstawa była prosta, szkoda ze nie mozna powiedzieć tego samego o rozszerzeniu. Pomijam główkowanie czy do byłego nauczyciela mam pisać formalnie czy jak do kolegi, wybrałam że jak do znajomego bo w końcu to były nauczyciel ale nie mam pojecia czy tak powinno byc.Postawa a rozszerzenie to jak niebo i ziemia. Po dwukrotnym wysłuchaniu nagrania szybkiego jak struś pędziwiatr moje rubryczki świeciły zupełną pustką, no żesz kurwa mać ja pierdole, to zapowiada sie ciekawie! Podnosząc głowe znad arkusza zobaczyłam po minach innych że chyba nie jestem sama, marne pocieszenie ale poczułam sie odrobine lepiej. Wynikow nie sprawdzalam bo nie chcialam sobie psuc humoru ale to tylko kwestia czasu bo i tak w czerwcu sie dowiem jakim jestem gamoniem. Lovely.

Przede mną napisanie listu do rodziny i mam jakiś opor. Nigdy nie lubilam zbytnio pisac o sobie, tym bardziej zachwalać swoja osobe w niebiosa wiec czuje ze moze byc ciezko. Nie chce tez żeby ten list byl typowy i przecietny chociaz jak wloze za duza orginalnosci to moze nikt mnie nie ze chce. Właśnie ! Co ja biedna zrobie jak moje wielkie plany nie dojda do skutku ? Nie mam przecież gwarancji od biura że znajdą mi jakąś rodzine a ja nie mam nawet planu B. Nie składam papierów na żadną uczelnie wiec co niby mialabym z soba robic przez rok ? Ta wizja jest dla mnie smiertelnie przerazajaca wiec spycham jak gdzies w podswiadomosc i wyobrazam sobie jak juz jestem w angli i jak jest fajnie. Mimo wszystko w tej chwili wiem że nie bede odrzucać rodzin ktore nie mieszkają w Londynie. Londyn jest moim wymarzonym miastem ale jest też mnóstwo innych ciekawych, oryginalnych miast jak Birmingham, Sheffield, Bradford, Liverpool, Manchester czy Bristol. Zależy mi tylko na tym żeby to było duże, typowe miasto w którym nie będe sie nudzić a nie jakaś biedna, cicha wioska. Mam nadzieje ze szybko znajde odpowiednia rodzine bo stres i napiecie zwiazane z czekaniem jest nie do zniesienia, tak jak wiekszość z was ,chce już zacząć moje wielkie odliczanie :)

Dziś piosenka Kasabian jednego z moich ulubionych brytyjskich zespołow, enjoy !



2 komentarze:

  1. słuchanie było naprawdę trudne, ale za to można było nabić punktów na wypracowaniu:)hahah ale miny po wyjściu z klasy były bezcenne!:P

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha dokładnie! można mieć duży zasób słów a i tak nie używać ich:P

    OdpowiedzUsuń