piątek, 25 maja 2012

how lovely !

Jak miło mieć to wszystko już z głowy i reaktywować swoje wcześniejsze życie towarzyskie ! Nie bedzie teraz wymówek typu : nie moge, musze sie uczyc, mam coś tam i coś tam do zrobienia ble ble,! Z tego szczęścia nie mogłam dzisiaj spać w nocy, bo w końcu mam za sobą to wokół czego kilka ostanich miesiecy mojego życia się kręciło :) Oficjalnie kasuje słowo MATURA z mojego słownika i rzucam je w przepaść wiecznego zapomnienia, jaka szkoda !

Z mojej prezentacji maturalnej dostałam 18/20, to strasznie dziwne tym bardziej że ze stresu zacielam się i przez minute starałam sobie przypomnieć co było dalej, zagmatwałam, zagmatwałam ale jakoś wybrnęłam z tej sytuacji. To był dla mnie najbardziej stresujacy egzamin ponieważ nie nadaje się zupelnie do jakich kolwiek wystąpień publicznych.

Co do au pairowania, to strasznie żałuje że nie mam prawka bo wiele fajnych ofert mnie omija bo rodzinki życzą sobie drivera najlepiej z 20 letnim doświadczeniem ;p Aplikowałam na 8 ofert i jak narazie nie mam ani odrzucenia ani akceptacji wiec zaczynam się powoli niecierpliwić. Znajduje się teraz w niewygodnym punkcie zawieszenia, bo do szkoły już nie chodzę, papierów na studia też nie składam a żadnej potencjalnej rodzinki na horyzoncie nie widać. Coraz częściej zaczynam myśleć o tym co ja z sobą zrobie jak mój plan A nie wypali :/ Bardzo ale to bardzo zależy mi na tym aby wyjechać !

Podobno jestem panikarą więc może troche przesadzam, ale naprawde mam nadzieje ze w niedlugim czasie wszystko bedzie już jasne :)

Na razie cieszę się że mam wakacje :)

piątek, 11 maja 2012

cyrk maturalny part 2

Już prawie wszystko z głowy. 24 maja została mi jeszcze prezentacja z polskiego, no tak zapomniałam że jeszcze po drodze mam rozszerzona geografie, wstyd przyznać ale pojde na nia bo musze, bo lepiej już na swiadectwie maturalnym miec glupi 1% a nie zero. Licze a raczej łudze się ,że może nie bedzie jakoś wybitnie trudna. Nadzieja matką głupich.

Matma poszła mi naprawde bardzo dobrze, bałam się że nie zdam a po sprawdzeniu wyników licze na jakies 75 %, tak ja uczennica która z 2 razy była zagrożona i której nauczycielka zarzuciła brak "matematycznych umiejętności". Jednak po rozmowie  z reszta klasy straciłam wiare że może to był przebłysk mojego matematycznego geniuszu, gdy usłyszałam że była banalna i napewno każdy będzie miał ponad 90 %. No trudno i tak bylam w siodmym niebie ze w ogole zdam bo balam sie ze szanowna komisja cke znowu czyms zadziwi.

Angielski podstawa była prosta, szkoda ze nie mozna powiedzieć tego samego o rozszerzeniu. Pomijam główkowanie czy do byłego nauczyciela mam pisać formalnie czy jak do kolegi, wybrałam że jak do znajomego bo w końcu to były nauczyciel ale nie mam pojecia czy tak powinno byc.Postawa a rozszerzenie to jak niebo i ziemia. Po dwukrotnym wysłuchaniu nagrania szybkiego jak struś pędziwiatr moje rubryczki świeciły zupełną pustką, no żesz kurwa mać ja pierdole, to zapowiada sie ciekawie! Podnosząc głowe znad arkusza zobaczyłam po minach innych że chyba nie jestem sama, marne pocieszenie ale poczułam sie odrobine lepiej. Wynikow nie sprawdzalam bo nie chcialam sobie psuc humoru ale to tylko kwestia czasu bo i tak w czerwcu sie dowiem jakim jestem gamoniem. Lovely.

Przede mną napisanie listu do rodziny i mam jakiś opor. Nigdy nie lubilam zbytnio pisac o sobie, tym bardziej zachwalać swoja osobe w niebiosa wiec czuje ze moze byc ciezko. Nie chce tez żeby ten list byl typowy i przecietny chociaz jak wloze za duza orginalnosci to moze nikt mnie nie ze chce. Właśnie ! Co ja biedna zrobie jak moje wielkie plany nie dojda do skutku ? Nie mam przecież gwarancji od biura że znajdą mi jakąś rodzine a ja nie mam nawet planu B. Nie składam papierów na żadną uczelnie wiec co niby mialabym z soba robic przez rok ? Ta wizja jest dla mnie smiertelnie przerazajaca wiec spycham jak gdzies w podswiadomosc i wyobrazam sobie jak juz jestem w angli i jak jest fajnie. Mimo wszystko w tej chwili wiem że nie bede odrzucać rodzin ktore nie mieszkają w Londynie. Londyn jest moim wymarzonym miastem ale jest też mnóstwo innych ciekawych, oryginalnych miast jak Birmingham, Sheffield, Bradford, Liverpool, Manchester czy Bristol. Zależy mi tylko na tym żeby to było duże, typowe miasto w którym nie będe sie nudzić a nie jakaś biedna, cicha wioska. Mam nadzieje ze szybko znajde odpowiednia rodzine bo stres i napiecie zwiazane z czekaniem jest nie do zniesienia, tak jak wiekszość z was ,chce już zacząć moje wielkie odliczanie :)

Dziś piosenka Kasabian jednego z moich ulubionych brytyjskich zespołow, enjoy !



sobota, 5 maja 2012

cyrk maturalny part one

I w końcu wszystko ruszyło, jak cudownie ! Czas srania po gaciach i gorzkie żałowanie że wielkie plany nauki do matury minęły się z rzeczywistością oficjalnie uznaje za rozpoczęty ! :)

Nie wiem co ma na mnie taki wpływ że do wszystkiego podchodzę z takim spokojem ale chyba nawala mi instynkt samozachowawczy, bo nie stresuje się tymi maturami w takim stopniu jak zakładałam. Wiecie, łykanie jakiś proszków, nieprzespane noce, huśtawka emocjonalna, płakanie krokodylich łez że pewnie trafią mi się najgorsze rzeczy i ogólnie że moje życie sie zakończy. Byłam już bardziej zestresowana, żeby nie powiedzieć że złapała mnie niekontrolowana panika jak występowałam na apelu o ochronie środowiska w roli szklanej butelki kiedy to zapomniałam jak się nazywam i ogólnie się zbłaźniłam - taa piękne czasy gimnazjum :)

Wydaje mi się że może wpływ na to ma to ,że zdaje sobie sprawe że nie zamierzam w tym roku iść na studia więc nie mam presji że musze zadać na tyle i tyle bo w innym wypadku nie dostane się na studia moich marzeń. Może wpływ na to ma też to że nie traktuje matury jako wyznacznika mojej wiedzy czy umiejętności bo to jak pójdzie w gruncie rzeczy zależy od szczęścia na co się trafi czy też weny twórczej która jest bardzo pożądana na maturze z polskiego. Bo tak ktoś może kuć dniami i nocami ale akurat trafi na  coś do czego nie przykładało się uwagi i jest dramat, a komuś może pójść super extra chociaż przeczytał tylko jedno dokładne streszczenie i opracowanie lektury ( znam też taki przypadek).

Chyba jak większość na maturze z polskiego wybrałam temat nr.2 to porównaj dwie postaci z "Ludzi bezdomnych" i "Lalki". Nie powiem że przeczytałam jedno strzeszczenie, ale bardziej skupiałam się na innych książkach w szczególności "Pan Tadeusz" i "Potop" których nie tylko nie przeczytałam ale nawet nie kojarzyłam głównego wątku czy postaci. Ale z moich wyliczeń delty i sinusa w trójkącie prostokątnym obstawiałam bardziej na "Tango" albo "Dżume" których dotychasz jeszcze nie było, no ale troche sie przeliczyłam. W każdym razie polski poszedł mi całkiem nieźle, jako tako moja wena twórcza pracowała więc zdam na pewno :)

Dziś miałam maturę ustną z angielskiego i jestem bardzo zaskoczona i zadowolona :)) Zdobyłam 27/30 punktów z czego byłam pewna że zwaliłam i wyżej niż 20 puntów to nie ma co liczyć. Miałam wrażenie że jakoś nie rozwinełam odpowiedzi i pogmatwałam czasy - tak jednak jak spojrzałam na miny egzaminatorów to troche zaczeło mną trząść od środka ale grałam niewzruszoną. Do dumy mam 2 powody. Po pierwsze mój egzaminator był tym "najstraszniejszym" z których mogłoby się natrafić a po drugie to to że osoby z mojej klasy które były w tej niby "lepszej" grupie miały po 20-22 punkty, a często dało się odczuć aluzje że nie należy się do tej burżuazyjnej zaawansowanej grupy więc satysfakcja jest :)

Śmieszną sytuacją było to że miałam zadanie dotyczące plakatów które miały by zachęcić do rzucenia palenia a mój egzaminator należy do grona namiętnych palczy, w takim stopniu że na każdej przerwie musi wyjść i się dotlenić, więc czułam się jak w jakiejś kiepskiej komedii. Nie wspomne już o tym że dałam egzaminatorom powód do śmiechu kiedy moim argumentem na to czy jestem dobrym kierowcą to odpowiedziałam że jak dotąd nie miałam wypadku więc to oznacza że można czuć się ze mną bezpiecznie ( pomijając fakt że tak na serio to w ogóle nie mam prawka) Bardzo inteligentna odpowiedź, well done !



Co do wyjazdu au pair to muszę jeszcze napisać list i zaraz zacznę szukać swojej host rodzinki więc 3majcie kciuki :)

I pamiętajcie : MATURA TO BZDURA !