sobota, 14 kwietnia 2012

I’m only a bit out of reality

A więc wróćmy do początku kiedy to po raz pierwszy zobaczyłam wyraz au pair nie przypuszczając że stanie się ono dla mnie cudownym wyjściem, alternatywą na mój wilki problem niezdecydowania.

Pewnego dnia otworzyłam swoją skrzynkę i jak to co jakiś czas przyszła do mnie wiadomość o nowych ofertach pracy na lotnisku. Zapisałam się na coś takiego bo chciałam rozeznać się jakie ogólnie stanowiska są możliwe i jakie są wymagania żeby pracować w tym miejscu ( to jeszcze było za czasów kiedy chciałam zostać stewardessą ale po zorientowaniu się jaki poziom języka trzeba prezentować + dodatkowe języki to sobie odpuściłam - na chwile obecną zbyt wysokie progi ). Przeglądam więc sobie te oferty i widzę tam po boku jakieś inne , coś tam dla hostess i nagle widzę "praca au pair w UK" . Od razu wrzucam w google hasło "au pair" i wszystko staje się jasne jak słońce. Zaraz potem wchodzę na strony kilku agencji z Polski i czytam o warunkach, wymaganiach, na czym to polega i jak to wygląda, później jak pod wpływem hipnozy wertuje kilka godzin namiętnie forum dla au pair i wtedy właśnie zrozumiałam że jest to dla mnie najlepsza opcja jaką mogłabym wybrać.

Mój problem polega na tym że będąc w klasie maturalnej nie mam sprecyzowanych planów na przyszłość, studia, ogólnie co z sobą począć po ukończeniu liceum. Strasznie mnie to przeraża i przybija tym bardziej że większość osób które znam już jakąś tam wizje ma. Zazdroszczę im tego cholernie bo jak ma się już określony cel to wiadomo w którym kierunku zmierzać. Do lutego trzeba było oddać deklaracje maturalne - oprócz obowiązkowych przedmiotów wpisałam geografie rozszerzoną bo to przedmiot dzięki któremu miałabym kilka opcji co dalej - ale to było przed tym jak dowiedziałam się że jest coś takiego jak au pair. Szczerze to w bardzo krótkim czasie zdecydowałam się na program au pair i na tzw "gap year" dlatego że chyba podświadomie wiedziałam że idąc w tym roku na jakiekolwiek studia zrobiłam bym coś wbrew sobie, ślepo podąrzając za resztą. Nie wiem czy jest sens iść jak niektórzy mówią "gdziekolwiek" i marnować czas i pieniądze na coś na czym nam średnio zależy. A program au pair jak najbardziej mi odpowiada : żyje w innym kraju, poprawiam język, poznaję nową kulturę, ludzi, zdobywam niezapomniane wspomnienia, uczę się samodzielności w sensie od moich rodziców bo nie są już na każde skinienie. No i najważniejsze mam dodatkowy rok na  dokładne przemyślenie czego tak naprawdę chcę od życia. Czasami śmieje się że jestem jak ten nieszczęsny Piotruś Pan który nie chce dorosnąć i do końca życia latać z głową chmurach. Tylko bycie takim Piotrusiem w obecnych czasach jest niesłychanie ryzykowne.



Kiedyś gdzieś to przeczytałam i jakoś utrwaliło mi się w mojej pamięci

"Niektóre decyzje trzeba podejmować dobrze a nie szybko"

4 komentarze:

  1. też kiedyś chciałam być stjułardessą:D

    OdpowiedzUsuń
  2. autobus w ogóle nie wchodzi w grę, nie wytrzymałabym tyle czasu w jednej pozycji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie au pair to tez cudowne rozwiazanie :) mam nadzieje ze spotkamy sie w Londynie juz :D zycze powodzenia w szukaniu rodzinki! p.s. to zdjecie na stronie glownej Twojego bloga jest cudowne to Ty? bardzo mi sie podoba! pewnie jakis prawdziwy fotograf robil albo Ty jestes modelka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha dobre ;p ale w kazdym badz razie jestes bardzo do niej podobna :)

    OdpowiedzUsuń