piątek, 27 kwietnia 2012

i don't like saying goodbye

Doskonale pamiętam mój pierwszy dzień w liceum. Nowa szkoła, nowi ludzie, lekka niepewność i stres bo nikogo nie znałam. Ten dreszczyk emocji że przecież teraz będe chodzić do liceum i w ogóle jak super i fajnie będzie.Nie było to wcale moje liceum marzeń - zacznijmy od tego że ja w ogóle nie miałam liceum marzeń. Swoją szkołe wybrałam tydzień przed ostatecznym terminem i to za 'prośbą' mojej  mamy zmartwionej moim niezdecydowaniem i bagatelizowaniem wszystkiego dookoła. Niestety mój problem w podejmowaniu ważnych decyzji nie tylko nie zniknął ale się powiększył bo czuję się  pogubiona w tym wszystkim bardziej niż kiedykolwiek.

A  dziś już jest ostatni dzień mojego liceum. Jasna cholera nie mogę w to po w to prostu uwierzyć! Niby wiem że przecież mieszkamy wszyscy niedaleko siebie ale przecież różnie bywa z tym utrzymywaniem kontaktów a koniec liceum nakreślone jest grubą czerwoną linią za która nie ma powrotu. Gdybym miała znów wybrać, wybrałabym bez zastanowienia to samo liceum. Nie ze względu na (jak napisane jest w ulotce o szkole) poziom kształcenia, nowoczesne wyposażenie czy doświadczonych nauczyciel bla,bla,bla ...ale ze względu na ludzi których tam poznałam. W mojej klasie były rożne osoby, niektórych będzie bardzo mi brakować a niektórych w ogóle ale to chyba normalne że niektórzy do nas pasują ze względu na charakter a drudzy nie. Mimo wszystko jest mi bardzo smutno ze to już koniec, że tak szybko to wszystko minęło. Tyle wspólnych chwil, wspomnień, rozmów - a teraz każdy pójdzie w swoją stronę. Cholernie się boję że przez cały wyjazd au pair poodsuwam się od znajomych bo jednak rozmowy na skypie czy fejsie to nawet nie namiastka prawdziwego spotkania w realu. Dużo osób pójdzie na studia, do dorywczej pracy, znajdzie miłość i nie bedzie już tyle czasu na wszystko. Z tego wszystkiego najbardziej obawiam się o kontakt z moją najlepszą przyjaciółką z ławki - nawet nie wiem czy ona zdaje sobie sprawę z tego jak ważną osobą jest dla mnie. Jest fantastyczną dziewczyną, która przez swoją kreatywność potrafi śmiać się z nawet najmniejszych rzeczy dookoła. Tyle co ja z nią sie naśmiałam to chyba rekompensata za wszystkie moje gorsze dni. Czuje się w jej towarzystwie swobodnie i wiem że nie musze nic udawać czy czymś jej imponować, bo sam fakt że akceptuje moje różne "odchyły" to bardzo wiele.Ciesze się że miałam szczęście natrafić na taką osobę w moim życiu :)

Tak więc dzisiejszy dzień nie należy do łatwych, w końcu ostatni raz zobaczę wszystkich razem w takim komplecie. Zakończenie mam o 13, później grupką idziemy nad pobliski kanałek i mam tylko nadzieje że po kilku piwach się nie rozkleję, powodując u innych to samo. Chce żeby było miło, wesoło i beztrosko a wieczorem samotnie popłaczę sobie w poduszkę i tyle.

Piosenka na dziś :


2 komentarze:

  1. mi w przeciwieństwie do Ciebie w ogóle nie jest smutno, bo ja nigdy już nie chcę do mojej szkoły wrócić, nawet po latach :P

    OdpowiedzUsuń
  2. amazing song!
    I really love it :)

    http://bubblemylicorice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń